Świadomość…

32363_454763674601376_872848396_n


Cokolwiek robisz, niechaj zawsze towarzyszy ci jedna rzecz: bądź świadomy siebie. Jesz – bądź świadomy siebie. Chodzisz – bądź świadomy siebie. Słuchasz, mówisz – bądź świadomy siebie. Kiedy jesteś zdenerwowany, bądź świadomy, że to ty się denerwujesz. W chwili kiedy ogarnia cię złość, bądź świadomy, że jesteś zły. To ciągłe pamiętanie o sobie wyzwala w tobie pewną subtelną energię. Krystalizuje się twoja Istota. Zwykle jesteś jak luźny worek! Nieukształtowany, bez swego centrum – tylko płynność, mieszanina wielu rzeczy. Niestały i zmieniający się tłum bez żadnego pana. Świadomość robi z ciebie pana – a kiedy mówię pana – nie mam na myśli kontrolera. Kiedy mówię, żebyś był panem, chodzi mi oto, żebyś był obecny – nieustannie obecny. Cokolwiek robisz lub czego nie robisz, miej zawsze świadomość, że jesteś. To odczuwanie siebie, odczuwanie że jesteś, tworzy w tobie środek – środek spokoju, ciszy, wewnętrznego opanowania. Jest to “wewnętrzna siła”. Dosłownie. Dlatego wszyscy buddyści mówią o “ogniu świadomości” – to naprawdę jest ogień. Jeśli zaczniesz być świadomy, poczujesz w sobie nową energię, nowy ogień, nowe życie. I dzięki temu nowemu życiu, nowej mocy, nowej energii, wiele rzeczy, które w tobie dominowały, zniknie. Nie musisz z nimi walczyć. Musisz walczyć ze swoim gniewem, żądzą, seksualnością, ponieważ jesteś słaby. Problemem nie jest więc złość, żądza czy seksualność, lecz słabość. Kiedy zaczniesz być wewnętrznie silniejszy, poczujesz wewnętrzną obecność – że jesteś – twoja energia skoncentruje się, skrystalizuje w jednym punkcie i narodzi się jaźń. Pamiętaj, jaźń, nie ego. Ego jest fałszywą jaźnią. Nie mając kontaktu z prawdziwą jaźnią wierzysz, że ją masz, ale to, co za nią bierzesz, to właśnie jest ego. Ego oznacza fałszywą jaźń – nie jesteś sobą, ale wierzysz, że jesteś. Ktoś przychodzi, chwali cię, twoje ego rozdyma się i czujesz się świetnie. A za chwilę nadejdzie ktoś, kto przekłuje cię jak szpilką i będziesz leżał płasko na podłodze. Nie jesteś panem samego siebie. Każdy może cię obrazić, zasmucić, zezłościć, zirytować, zniecierpliwić, sprowokować do walki, wywołać twoje szaleństwo. Tak samo, zresztą, ktoś inny może cię pochwalić, sprawić, że wzniesiesz się na wyżyny, poczujesz się najważniejszy, lepszy nawet od Aleksandra Wielkiego. I zgodnie z tymi manipulacjami, ty reagujesz w taki lub inny sposób. Tego nie można nazwać działaniem. Budda przechodził przez wioskę. Grupa ludzi zebrała się i zaczęła go obrażać. Obrzucali go wszystkimi obelgami, jakie tylko mogli wymyślić. Budda zatrzymał się, słuchał w ciszy, z wielką uwagą, a następnie powiedział:

– Dzięki, że przyszliście tutaj. Niestety, dzisiaj mam mało czasu, ponieważ czekają na mnie ludzie w sąsiedniej wiosce. Jutro rano, kiedy będę wracał, będę miał dla was więcej czasu. Zbierzcie się jutro i powiedzcie mi wszystko to, czego dziś już nie mam czasu wysłuchać. Bardzo przepraszam i do zobaczenia jutro. Ci ludzie nie mogli uwierzyć własnym uszom i oczom: Budda ani się nie zdenerwował, ani nie poczuł się obrażony. Jeden z nich zapytał:

– Nie słyszałeś co do ciebie mówiliśmy? Obrażaliśmy cię najgorszymi słowy, a ty nawet nie zareagowałeś!

Budda odrzekł:
– Jeśli chcieliście mojej reakcji, to spóźniliście się o jakieś dziesięć lat. Teraz już nie jestem niewolnikiem, lecz panem samego siebie. Zachowuję się zgodnie z samym sobą, nie poddaję się manipulacji innych ludzi. Robię wszystko zgodnie z moimi potrzebami wewnętrznymi. Nie jesteście w stanie do niczego mnie zmusić. Wszystko jest w porządku – chcieliście mnie obrażać, obrażaliście mnie. Czujcie się spełnieni; wykonaliście swoje zadanie doskonale. Jeśli zaś chodzi o mnie, to nie przyjmuję waszych obelg, a jeśli ich nie przyjmuję, to nie mają one dla mnie żadnego znaczenia. Kiedy ktoś cię obraża, musisz stać się odbiorcą, musisz zaakceptować to, co mówi; jedynie wtedy rodzi się twoja reakcja. Jednak, jeżeli nie zaakceptujesz, jeżeli jesteś ponad te obelgi, trzymasz dystans, zachowujesz spokój – co można ci zrobić?

Budda mówi: Można rzucić płonącą pochodnię do rzeki. Będzie płonęła dopóki nie zatonie. Później – nie ma ognia, rzeka pozostaje chłodna. Trzeba stać się jak rzeka. Rzucacie obelgi, są one jak ogień, ale z chwilą gdy do mnie dochodzą, gasną. Nie ranią. Rzucacie ciernie, kiedy docierają do mnie – zakwitają. Zachowuję się zgodnie z moją wrodzoną naturą.

Na tym polega bycie spontanicznym. Człowiek świadomy rozumie, działa. Człowiek nieświadomy reaguje jak maszyna. Ale rzecz nie tylko w tym, że człowiek świadomy po prostu obserwuje – obserwowanie, to zaledwie jeden z aspektów jego jaźni. Nie podejmuje działania bez obserwacji. Ale nie zrozum mnie źle – całe Indie, na przykład, nie umiały pojąć człowieka takiego jak Budda. Dlatego ten kraj stał się taki pasywny. Sądząc, że wszyscy wielcy mistrzowie nakazują: “Siedź w ciszy!” cały kraj stał się leniwy, niedbały. Stracił energię, witalność, życie. Stał się tępy, nieinteligentny; inteligencja bowiem ostrzy się jedynie w działaniu. Kiedy działasz z chwili na chwilę, w pełni świadomie i uważnie, rodzi się w tobie wielka inteligencja. Zaczynasz jaśnieć, błyszczeć, stajesz się rozświetlony. To zdarza się dzięki dwóm rzeczom: obserwacji i działaniu będącym wynikiem obserwacji. Jeśli obserwacja nie niesie za sobą żadnego działania – popełniasz samobójstwo. Obserwowanie powinno prowadzić do działania, do nowego sposobu działania. Wprowadza ono do działania nową jakość. Obserwujesz, jesteś całkiem spokojny i milczący. Dokładnie widzisz jaka jest sytuacja i dzięki temu rodzi się twoja odpowiedź. Człowiek świadomy odpowiada, nie odreagowuje. Jego działanie bierze się ze świadomości, nie z twojej nim manipulacji. Oto różnica. Toteż między obserwacją a spontanicznością nie ma żadnej sprzeczności. Obserwacja to początek spontaniczności, spontaniczność to wynik obserwacji.

Człowiek, który naprawdę rozumie, działa doskonale, pełnią siebie, dzięki temu, że działa natychmiast, w tej samej chwili, z głębi swej świadomości. Jest jak lustro. Człowiek zwykły, nieświadomy, nie jest jak lustro tylko jak naświetlona klisza. Jaka jest między nimi różnica? Klisza, raz naświetlona, staje się bezużyteczna. Docierają do niej wrażenia, zostają utrwalone – stają się fotografią. Ale trzeba pamiętać, że fotografia to nie jest rzeczywistość.

Rzeczywistość się rozwija. Możesz zrobić zdjęcie róży w pąku. Jutro zdjęcie będzie takie samo, ale jeśli porównasz je z różą – ona już się zmieniła. Jedne róże odchodzą, inne się pojawiają, zdarzają się tysiące rzeczy. Życie nigdy nie jest statyczne, wciąż się zmienia. Twój umysł działa jak aparat fotograficzny – robi zdjęcia, tworzy albumy. I na podstawie tych zdjęć, ty reagujesz. Czyli nigdy nie jesteś prawdziwy w stosunku do życia. Cokolwiek robisz, jest to złe. Powtarzam: wszystko, co robisz jest złe. Nigdy nie pasuje do danej chwili.

Osho "Świadomość"

 

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress